fbpx

Dlaczego ciągle wszystko mnie boli i jak pozbyć się bólu?

Często spotykam się z osobami, które tygodniami (czy nawet miesiącami) borykają się z różnego rodzaju bólem, z którym często niewiele robią. Wydaje im się, że jeśli trochę odpoczną lub pójdą do lekarza, ich odpowiedzialność za ten problem na tym się skończy, a ból samoistnie zniknie. Najlepiej po zażyciu cudownej pigułki lub w najgorszym przypadku, gdy przestaną ćwiczyć. Głęboko smuci mnie, że środowisko lekarzy i medyków, ale również często media a także inne środowiska przyczyniają się niejako do tego, że w społeczeństwie nadal królują tego typu przekonania. Jest to niesamowicie beznadziejna sytuacja, gdy człowiek, który ma duży problem zdrowotny, idąc do rzekomo wysoko wykwalifikowanego i doświadczonego (czyżby tylko z nazwy) profesjonalisty, kończy często w stanie jeszcze gorszym, niż przed rozpoczęciem batalii o swoje zdrowie.

Dziś jednak chciałbym zająć się tematem, który pozwoli Ci zrozumieć, czego nie robisz w swoim postępowaniu, a co ma potencjał raz na zawsze wyeliminować Twoje problemy, związane z licznymi kontuzjami, przewlekłym bólem, ale również często nadwagą czy brakiem ochoty na trening i innego rodzaju dolegliwościami na które narzeka coraz więcej osób.

Wiedza leży, tak naprawdę, na chodniku tylko, gdy część informacji jest tak naprawdę bezwartościowa:

To jak to wszystko rozróżnić? jak odsiać ziarno od plew?

Według mnie, pierwszym prawdziwym krokiem, jaki powinniśmy poczynić, jest absolutnie zaprzestać polegać na telewizji i internecie w kwestiach swojego zdrowia. Według mnie, jest to naprawdę ogromny błąd, który popełnia dziś, można zaryzykować, miliony osób. Szukając rozwiązania swoich problemów, przedzierają się one przez sterty wirtualnych, często nieadekwatnych do ich własnych potrzeb porad, po czym wracają tylko do punktu wyjścia.

W necie możemy znaleźć praktycznie wszystko, co tylko można sobie wyobrazić. Na jeden problem – tysiąc różnych odpowiedzi, każda jedna zaprzeczająca kolejnej. Czy tak naprawdę jest w tym wszystkim jednak choć ziarno prawdy? Oczywiście, że tak. Jednak przypadków, kiedy internetowe rozwiązania będą pasować idealnie do naszych problemów, może być niewiele, ewentualnie nasza autodiagnoza może być chybiona, a konsekwencje zdecydowanie nieprzyjemne i długofalowe. Nie możemy sobie tak po prostu tego bagatelizować, dostosowując sobie własny problem, wydumany czy prawdziwy, pod nasze własne wyobrażenia o tym, co się dzieje i stosując rozwiązania zaoferowane nam przez kogoś, o czyich kompetencjach mamy niewielkie pojęcie.

Co zatem zrobić, gdy już przytrafiła mi się kontuzja?

Przede wszystkim trzeba byłoby zastanowić się (i to tak naprawdę zastanowić się, a nie tylko poszukać w internecie czy zapytać kolegi), usiąść i przemyśleć dokładnie: „Co ja takiego robię i skąd ta kontuzja mogła się wziąć w moim życiu?”

Jeżeli dobrze się zastanowimy, to każdy uraz, każdy ból, każdego rodzaju dziwne uczucie, które przytrafia nam się to jest sygnał ze strony naszego ciała, że coś robimy źle. Nie ma tutaj innej odpowiedzi. Potencjał do progresu, do poprawy, do lepszego podejścia do czegokolwiek, czymkolwiek się w życiu zajmujesz, jest zawsze ogromny. Zawsze możemy coś robić lepiej.

I tutaj jest to pytanie, które należy sobie samodzielnie zadać. Nie może tego za Ciebie zrobić nikt inny, tylko i wyłącznie Ty. Są to sygnały, że coś dzieje się nie do końca tak, jak powinno. Tak właśnie zaprogramowany jest nasz organizm. Być może czegoś też nie robisz? Być może czegoś robisz za dużo? A być może za mało?

Nie ma tutaj jednoznacznej odpowiedzi na każde pytanie. Byłoby to zbyt proste. Nasz organizm jest zbyt skomplikowany, zbyt złożony – nie jest to samochód, w którym schemat jego budowy pomoże w rozwiązywaniu problemów. Każdy przypadek jest indywidualny i porady z internetu, nawet od najlepszego trenera, mogą być wysoce prawdopodobnie złe, a nawet szkodliwe, ponieważ będą to rozwiązania, które mogą oczywiście pomóc, jest to jednak poniekąd trochę jak gra w rosyjską ruletkę. Nikt nie chciałby ryzykować strzału we własną głowę z prawdziwego pistoletu, by można byłoby sprawdzić zawartość magazynka.

“Brak całościowego podejścia do swojego organizmu”

Powiedzmy, że zapisujesz się na jakieś zajęcia sportowe i chcesz zacząć walkę o swój organizm. Pierwszy krok wykonany, idziesz do swojego nowego miejsca, cieszysz się, że podjąłeś ten wysiłek. Niestety, okazuje się że na tym się kończy. Tylko i wyłącznie chodzisz na zajęcia, a w Twoim życiu brakuje Ci dużo innych rzeczy.

Następnym problemem bywa sam stopień zaawansowania takich zajęć, na które często zapisujemy się, nie mając pojęcia, jak będą wyglądały. Nie są one zazwyczaj aż tak bardzo dopasowane do naszego poziomu. I to jest częsty grzech, który spotykamy w wielu różnych miejscach. Nie ukrywam, że i zajęcia u nas (tzn. w Box74.pl) nie są nigdy w stu procentach dopasowane pod Twoje indywidualne potrzeby (mowa o zajęciach grupowych). Wszystko zależy od tego, na jakim etapie się znajdujesz. Jeżeli masz już jakiś problem – kontuzje albo jakieś braki w mobilności (czyli ruchomości naszych stawów), dużo siedzisz, nie jesteś zbyt aktywną osobą, to najprawdopodobniej nie jesteś osobą, która powinna brać udział w takich zajęciach.

Odpowiedzialny Trener wskaże Ci zachowanie, które byłoby najbardziej odpowiednie, czyli wybór zajęć indywidualnych. Niestety, często z przyczyn ekonomicznych, ale również z innych, ludzie wybierają sobie zajęcia grupowe. Rozumiem to, sam również preferuję tego typu zajęcia, ponieważ wolę kontakt z innym człowiekiem w trakcie moich własnych ćwiczeń. Jednak na treningu grupowym znacznie ciężej jest dopasować stopień trudności do indywidualnych potrzeb i możliwości danej osoby, szczególnie jeśli chodzi o kompletny program, który w perspektywie nie dni, ale lat – ma zmienić nasze ciało i zdrowie na lepsze.

Często widzimy, że w trakcie treningów grupowych, nasze wskazówki są (niekoniecznie celowo!) ignorowane. To jest kolejny błąd, który popełnia wiele osób. „Przecież tak naprawdę powiedział mi trener, że najważniejszy jest wynik, czy to jak dużo podniosłem na sztandze.” Oczywiście, my również o tym mówimy. Ale zaznaczamy na samym początku, że tak naprawdę to wszystko nie liczy się, jeżeli będziesz to robić na odczepnego, bez uwagi na to, jak twój organizm będzie ustawiony, które mięśnie będą napięte, w jaki sposób będziesz oddychać. Jeżeli nie jesteś w stanie wykonywać tych ćwiczeń poprawnie na dłuższą metę, po prostu traci to sens, a ryzyko kontuzji czy urazu wzrasta. Jeżeli już na tym etapie masz jakąś kontuzję, o której często ludzie na pierwszym spotkaniu nie wspominają (bo np. zapomnieli lub jest to sprzed lat), to jest problem.

Ty chcesz po prostu zrzucić te kilogramy. Co tam z tą ręką, która od 3 miesięcy już bolała? Chodzisz, nikomu o tym nie mówisz. A problem tylko narasta. Znamy taki problem. Jeżeli tak jest, to popełniasz błąd. I niestety zanika on tylko i wyłącznie w momencie, kiedy przestaniesz tak robić. Tylko wtedy będziesz w stanie sobie pomóc, gdy zrozumiesz, że poprzednie podejście nie sprawdza się.

“Brak regeneracji i odpoczynku”

Jest to druga rzecz, która również powoduje liczne urazy, a także ich pogłębienie. Ludzie żyją w przeświadczeniu, że należy się zmęczyć. To prawda, nie mamy dziś zbyt wielu fizycznych obowiązków i siedząc cały dzień przy komputerze nasze ciało się rozleniwia. Trening to często nasz jedyny wysiłek w ciągu dnia. Nic w tym tak naprawdę złego, jeżeli zadbalibyśmy o podstawy, związane z ruchomością naszych stawów, z zakresem mięśni. Jednak wiele osób woli, zamiast rollowania przed treningiem oraz rozciągania na drugi dzień, po prostu przyjść i kolejny raz potrenować.

Dobrze się śpi, bo człowiek jest przecież w końcu porządnie zmęczony. Wreszcie organizm wykonał choć trochę wysiłku i można powiedzieć, że ta robota została dobrze wykonana. Właśnie z tego powodu potem pojawiają się te problemy, które kumulują się często miesiącami i latami. Jeżeli jeszcze nie doszło do takiego momentu, w którym odczuwa się jakiegoś rodzaju problem, jeżeli ignorujesz zajęcia z rozciągania (i jeżeli nie robisz tego samodzielnie w domu), to idąc na te zajęcia, zamiast sobie pomagać, robisz sobie krzywdę.

Innym problemem jest to, że często ludzie po prostu przychodzą i nie potrafią się skupić. Dzisiejszy tryb życia tak wygląda, że ciągle zmieniamy nasz ośrodek uwagi z jednego punktu na drugi, nie potrafimy zachować skupienia przez krótką chwilę (mówię tutaj o pięciu czy dziesięciu minutach). Jest to problemem podczas treningu, gdzie potrzeba zastanowić się, jak ustawić ciało, żeby odpowiednio napięć odpowiednie mięśnie, czy w odpowiednim momencie wziąć wydech itd. To jest dosyć proste, jeżeli mamy te umiejętności, ale gdy ich nie posiadamy, to wszystko może prowadzić do dalszych problemów związanych z nabywaniem nowych nawyków, które zamiast rozwijać nasze ciało, będą wręcz je niszczyć.

Często słyszę: „Ja przecież nie po to przychodzę na takie zajęcia, żeby jeszcze się skupiać, zastanawiać, liczyć te powtórzenia”. Częściowo rozumiem takie podejście; przecież chodzimy na te zajęcia również po to, żeby rozładować się trochę psychicznie. Ale czy gdy zaczniemy się skupiać na czymś, co jest tak naprawdę zabawą, postarajmy się lepiej do tego przyłożyć, a wówczas jeszcze lepiej zapomnijmy o tych problemach, które powstają codziennie poza salą i będziemy na tym korzystać podwójnie, ponieważ tak naprawdę w czasie naszego treningu obecne będzie znacząco mniejsze ryzyko jakiegokolwiek urazu i dodatkowo jeszcze lepiej będą nam wychodziły ćwiczenia, co będzie wiązało się z tym, że znacząco szybciej osiągniemy nasz cel, jaki sami sobie wyznaczyliśmy.

“Nie mam czasu”

Jest to zdanie, które w ustach wielu osób brzmi jak jakieś zaklęcie, które powoduje, że nagle też zwalniani są z wszelkiego rodzaju odpowiedzialności za siebie. Przychodzi ktoś taki i mówi, że po prostu nie ma czasu, a potem widzę, jak 30 razy na Facebooku komentuje różnego rodzaju głupoty. Proponuję, żeby zmierzyć jakąkolwiek aplikacją lub samodzielnie ilość czasu, poświęconego na takie sprawy: jakieś seriale, czy inne zajęcia, które po głębszym zastanowieniu się nie mają żadnego wpływu na Twoje życie, podczas gdy ćwiczenia, które mógłbyś w tym czasie robić, mają naprawdę dużo większy potencjał do tego, żeby wpłynąć pozytywnie na twoje życie.

Ostatnimi sprawami, którymi zawsze zajmujemy się z nowymi osobami, które również mają niesamowicie wielki wpływ na to, jak będziesz się czuć i czy Twoje obecne (lub potencjalnie przyszłe) kontuzje pojawią się lub znikną, to odżywianie i regeneracja – głównie na początek w formie snu. I tu kolejny raz słyszę coś w stylu: „Ja nie przyszłam po to, żeby moje odżywianie zmieniać.” Jest to cytat usłyszany przeze mnie od osób, które siedziały ze mną i odwoływały się także do tego, że nie mogą spać 8 godzin, ponieważ mają dzieci, są zajęci pracą, a ja nie wiem nic o tym, co się dzieje w ich życiu. Są to moim zdaniem wymówki, a konsekwencje tego rodzaju poczynań poniosą tylko i wyłącznie ci ludzie, którzy właśnie tego rodzaju rzeczy wypowiadają, ponieważ nie chce im się zmieniać swego trybu życia. Ciężko jest na to cokolwiek poradzić.

Ważne jest jednak zrozumienie, dlaczego ludziom się nie chce. Przyznam szczerze, że dla mnie jest to dość proste – nasz organizm ma pewną (określoną z góry), każdego dnia mniej więcej równą pulę energii. Nasz organizm po prostu nie nadąża za tym wszystkim. To zmęczenie, które powoduje, że stajemy się jednocześnie coraz słabsi, narasta coraz mocniej, a my chcemy zacząć naszą transformację od intensywnego treningu  i ta pętla coraz bardziej się zacieśnia. Na tym wszystkim cierpią również nasze stawy, nasze mięśnie, nasz kręgosłup, które zaczynają po prostu boleć. Jest tak, dopóki ból jest tak duży, aż nie możesz już ćwiczyć. Jest to nieduży problem na początku, ale po kilku miesiącach takiego podejścia to wszystko zaczyna się zmieniać.

“Czy da się zrobić to inaczej?”

Pewnie, że się da. Tylko tak naprawdę nie jest to aż tak proste. Początkowo wszystko wymaga większej uwagi, ciągłej analizy, planowania, myślenia, przygotowania się. Po czasie jednak staje się to Twoją drugą naturą. Jeśli nie wierzysz, spróbuj. Nie będzie to trwało miesiąc czy dwa, ale z pewnością będzie warte twojego wysiłku. Najprościej oczywiście powierzyć byłoby to zadanie komuś innemu. Tutaj jednak mam niestety złą wiadomość: nie wszystko da się powierzyć innym. Nie wszystko da się oddać i ta praca czeka z pewnością w większości Ciebie. Jednak dobra wiadomość jest taka, że 100% korzyści z tego procesu również będzie należeć do Ciebie. Dlatego nie odkładaj tego na później. Ważne jest zacząć od choćby najmniejszych kroków, żeby wykonywać je codziennie w tym dobrym kierunku. One potem fajnie zaczną się sumować, razem ze wszystkimi efektami, które procentują przez całe lata.

“To co w takim razie z tymi kontuzjami?”

Gdy zrozumiesz, że są one efektem innych zaniedbań (często lat zaniedbań), to większość z nich sama zacznie znikać. Oczywiście nie z dnia na dzień, być może zajmie to dużo dłużej. Niektórymi będzie musiał zająć się np. fizjoterapeuta. Jeśli jednak zaczniesz regularnie się ruszać w prawidłowy sposób, to zobaczysz, że Twoje ciało podziękuje ci za to, że szanujesz je lepiej.

Ale w takim razie jak lepiej podejść do konkretnego urazu, jak najlepiej to rozwiązać? Ja zdaję sobie sprawę, że każdy oczekuje tutaj rozwiązań na miarę jego potrzeb i dlatego nie oferuję tego typu rozwiązań. Jest to dość złożony proces, którego nie jesteśmy tak naprawdę w stanie przeprowadzić poprzez blog czy video na YouTubie. Najlepszym krokiem będzie udanie się do dobrego specjalisty, który przeprowadzi wnikliwą analizę, wywiad, obejrzy Cię, pomoże Ci dotrzeć do źródła problemu i naprawić to, co od pewnego czasu nie działa. Niesamowicie będzie ważne też to, co zrobisz po wyleczeniu tego urazu, ponieważ historia lubi się powtarzać.

To są proste i skuteczne rozwiązania, które najlepiej działają, jeśli będziesz je stosować regularnie. Z całego serca życzę Ci powodzenia i zapewniam, że zobaczysz – warto to zrobić. Zatem do dzieła! Nie czekaj, tylko zaczynaj od razu!

Jeżeli masz jakieś pytania, to śmiało pisz na mojego maila: łukasz małpa silazdrowia kropka com.

Alternatywnie, zapraszam do odsłuchu odcinków mojego podcastu!

Pozdrowienia!

Łukasz

Zainteresowałem Cię? Dołącz do listy mailowej!
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email
Share on reddit
Najnowsze komentarze

    Podobne wpisy

    Łukasz Dmytrowski

    trener | podcaster | przedsiębiorca

    Trener z 10cioletnim doświadczeniem w rozwijaniu sprawności i poprawie zdrowia Podopiecznych. Założyciel pierwszego klubu Treningu Funkcjonalnego w Świdnicy.

    Łukasz Dmytrowski

    Ulubione
    Dołącz do grupy
    Odkrywaj
    Prawie Gotowe 74%